animator kultury, web developer, nauczyciel akademicki
Zauważa się pewien problem z kontami pocztowymi. Jest nim niechciana poczta zwana z angielskiego “spam”.
Rodzi się pytanie. Skąd i dlaczego do nas przybywa?
Za rozsyłanie spamu odpowiedzialne są między innymi roboty spamujące. Przeglądają one serwisy internetowe w poszukiwaniu opublikowanych adresów e-mail. W przypadku gdy natrafią na opublikowany adres, dla przykładu jestem@arturkepa.com, dodadzą go do swojej bazy. Od tego momentu zaczyna się nasze utrapienie. Roboty już wiedzą, że skrzynka istnieje i rozpoczynają wysyłanie nieograniczonej ilości zbędnych wiadomości.
Problem jest o tyle poważny, że roboty się nie męczą.
Jak w takim razie uniknąć kłopotów?
Niektórzy specjaliści zalecają, aby nie informować nikogo o naszej nowej skrzynce. Owszem, jest to metoda skuteczna, jednak utopijna. Adres musimy komuś przekazać. Czasem wystarczy poinformować grupę przyjaciół, ale czasem trzeba powiadomić klientów naszej firmy. Nie wyobrażam sobie serwisu internetowego bez opublikowanego adresu poczty elektronicznej w dziale kontakt lub w stopce. I mamy problem. Z jednej strony potrzeba ujawnienia adresu, z drugiej czychające nań roboty.
Rozwiązań jest wiele. Sam wielokrotnie zastanawiałem się nad skutecznymi metodami jednoczesnego przedstawienia adresu użytkownikowi serwisu, przy jednoczesnym zablokowaniu go dla robotów. W poszukiwaniu odpowiedzi zapoznałem się z kilkoma metodami. Jedna z lepszych list proponowanych sposobów dostępna jest w artykule “Metody ukrywania adresu e-mail w źródle strony” (oryg.: Methods to hide email addresses from page source).
Jednak przy wyborze metody nie możemy zapomnieć o użyteczności. Adres musi być odnośnikiem, którego kliknięcie umożliwi kontakt z jego poprawną wersją. Użytkownik nie może być zmuszony do ręcznego usuwania “oszukujących roboty znaków”, dla przykładu jestem@USUŃTO.arturkepa.com. Taka forma jest niedopuszczalna.
Metodą obecnie przeze mnie stosowaną jest dopisywanie markujących znaków i ukrywanie ich za pomocą CSS. Roboty zapamiętują nieprawidłowy adres, przy czym użytkownicy widzą poprawny. Uzupełnienie tej metody o zasade linkowania adresów e-mail do formularza kontaktowego (jestem@arturkepa.com), daje nam duży współczynnik skuteczności w walce z robotami.
Przykład:
w CSS mamy: i.m {display:none;}
w HTML mamy: jest<i class=”m”>…</i>em<i class=”net”>@</i>art<i class=”m”>ba</i>ur<i class=”m”>ek</i>kepa<i class=”net”>.</i>com
robot widzi adres: jest…em@artbaurekkepa.com, człowiek widzi adres: jestem@arturkepa.com …
Jest tak jeśli roboty nie potrafią korzystać z CSS. Niestety nie mamy tej pewności.
Dzisiaj postanowiłem przeanalizować ten temat raz jeszcze. Postawiłem sobie pytanie, czy którakolwiek z metod daje nam 100% pewność? Nie! Zasada jest prosta. Skoro adres zobaczy użytkownik, zobaczy go także robot. Jeśli ukryjemy adres przed robotem, zapewne ukryjemy także adres przed użytkownikiem. Biorąc pod uwagę wyższość użyteczności należy adres opublikować w formie poprawnej, tak jak to uczyniłem w niniejszym artykule.
Dlaczego publikuje swój adres e-mail mimo zagrożenia spamem? Odkąd korzystam z konta pocztowego Google Mail, problem spamu znikł prawie ostatecznie. Do skrzynki odbiorczej niechciana wiadomość wpływa mi raz na kilka dni. Pozostały spam nacierający na wszystkie moje opublikowane adresy e-mail jest wręcz idealnie filtrowany do folderu ze spamem.
Dlatego od dziś, zamiast wymyślać kolejne sztuczki webmasterskie, które w rezultacie i tak są skazane na niepowodzenie, zalecam założenie konta na Google Mail i swobodne publikowanie własnego adresu e-mail.
Ryzykant!! Ale fakt, gmail dobra rzecz. Niestety nie idealna. Czasami coś mi wrzuci do spamu, czasami spam wrzuci do inboxa. Chcąc mieć pewność, że niczego nie pominę muszę sprawdzać chociaż raz na kilka dni folder ze spamem. A tak btw to ile płaci Ci google za te artykuły? ;D Daj tam znać to ja też coś popiszę!
Zgadzam się, że GMail nie jest idealny. Jednak nie znam dotąd konta pocztowego z lepszym filtrem antyspamowym.
A nawet jeśli jakiś spam wpadnie. To wolę ten ‘jednorazowy’ spam, niż brak wiadomości od użytkownika, który nie dał sobie rady z zabezpieczeniem na stronie.
Niestety Google mi nie płaci ;) a szkoda… bo mentora marki mają we mnie dobrego, dziś zostałem nazwany ‘akwizytorem google’ hihi
+6666666666666666666666669 (a tyle na ten temat ma do powiedzenia A naciskając łapą na klawisze +69 odkrywając przez przypadek bardzo ciekawy numer kierunkowy ;) )
Fakt, Gmail sprytny jest.
Szkoda, że ja nie przefiltrowałem tego artykułu, albo chociaż nie zacząłem czytać od końcowego wniosku, bo strasznie byłem "łasy" na jakąś antyspamową nowinkę :) A jednak mam nadzieję że właśnie w tym jestem lepszy od robota :)